PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!
Dobiegliśmy do parku, trochę zdyszeni. Teraz, gdy postanowiliśmy odpocząć, spacerując spokojnie po ścieżkach, Niall nagle się zatrzymał, wlepiając wzrok w grupkę ludzi.
-Kurwa - przeklną i pociągnął mnie za sobą, biegnąc.
Trzymał mnie za mój czuły punkt, czyli moje nadgarstki, na których widniały świeże rany. Dobrze, że założyłam bluzę i nikt ich nie zobaczy..
-Co ty do cholery robisz?- wydyszałam kiedy weszliśmy do jakiegoś ciemnego zaułka - Kto tam był? -spytałam wskazując palcem na grupę.
-To-to moi znajomi. - powiedział pół szeptem. Aha..
-Oh, czyli się mnie wstydzisz? - spytałam równie cicho, spuszczając głowę na dół. Było mi smutno.
-Nie-to znaczy. Ugh
-Pa Niall - pożegnałam się i odeszłam. W pewnym sensie miałam nadzieje, że zacznie do mnie wrzeszczeć, abym zaczekała, albo że pobiegnie za mną, ale tego nie zrobił. Byłam trochę zawiedziona.
Nawet nie miałam ochoty się odwracać i patrzeć gdzie jest, ale to zrobiłam. Zobaczyłam go przy grupce ludzi, śmiejących się głośno, prawdopodobnie z tego co powiedział. Widziałam, że co chwila na moment na mnie spoglądał z dziwnie smutną miną. Cóż, on sam dobrze wie, że to jego wina.
Wróciłam do domu przygnębiona i rzuciłam się na kanapę. Podwinęłam rękawy bluzy, tak, że mogłam dostrzec cienkie linie, biegnące wzdłuż nadgarstka. Zawsze gdy na nie patrze, myślę sobie "Po co ja to kurwa robię?". Sama nie wiem. To się robi jakimś szalonym nawykiem.
Położyłam się na plecach, wlepiając wzrok w sufit. Zanim spostrzegłam, zaczęłam zasypiać.
Obudziłam się w nocy i wiedziałam, że już nie zasnę. Popatrzyłam na swój telefon, aby dowiedzieć się która jest godzina, ale moją uwagę przykuł znak, że dostałam wiadomość. Zaspana otworzyłam ją. Musiałam lekko przymrużyć oczy, aby ją odczytać.
Niall: Pójdź jutro ze mną do klubu.
Spojrzałam na godzinę. Jest około 1 w nocy, a wiadomość przyszła 20 minut temu. Czyli Niall pewnie teraz nie śpi.
Zwlekłam się z kanapy, postawiając stopy na zimnych płytkach. Po czmychałam na górę schodami, sama nie wiedząc co robię. Tak jakby coś mną kierowało.
Popatrzyłam za szybę i oczywiście zobaczyłam podkulonego chłopaka, siedzącego na swoim parapecie. W jego pokoju światło było wyłączone. Podeszłam do swojego okna, otworzyłam go najciszej jak potrafiłam i usiadłam, również się skulając. Było strasznie zimno.
-Wiedziałem, że przyjdziesz - powiedział zaspanym głosem i posłał uśmiech w moją stronę. O boże.
Przewróciłam oczami i popatrzyłam się w górę. Na niebie było bardzo dużo gwiazd, co teraz wydawało się dość interesujące.
-To co? - podniosłam brwi do góry nie wiedząc co ma na myśli.
-Co?
-Zgodzisz się na moją propozycje?
-Aaa, um. Tssa, nie sądzę.
-Czemu? Musisz się w końcu zabawić.
-Taak zabawy z tobą zwykle nie kończą się najlepiej
Wiedział o co mi chodzi więc postanowił się już nie pytać, ale z drugiej strony coś mnie nękało. Jakoś głupio było mi mu odmawiać.
-Dobra, pójdę z tobą - nagle się ożywił i popatrzył na mnie zadowolony. - Po za tym..nie masz nic lepszego do roboty niż pójście ZE MNĄ do klubu? - spytałam,bo w sumie.. czemu on chcę ze mną iść?
-Owszem, mam - spojrzałam na niego, że teraz patrzyliśmy na siebie nawzajem. Kazałam mu mówić dalej
-Mógłbym pójść do klubu sam, upić się tam najbardziej jak mogę, potańczyć z pięknymi laskami na parkiecie, ocierając się o siebie. Potem walczyłyby którą mam wziąć do domu, w końcu wybrałbym tą z największym dekoltem. Pojechalibyśmy do mnie na szybki numerek, a następnego dnia dałbym jej mój fałszywy numer, mówiąc, że jeszcze zadzwonię. Ale nigdy nie dzwonie. Tak więc ciesz się, że ze mną idziesz.
Zaczęłam mrugać z niedowierzaniem. I to tak wyglądało życie Niall'a. W sumie mogłam się domyślić po jego wyglądzie.
Chciałam coś powiedzieć, ale mój głos odmawiał mi posłuszeństwa, przez co wyszedł cichy jęk. Moje życie towarzyskie jest prawdopodobnie niczym w porównaniu do jego życia.
-Pewnie się tego spodziewałaś, co?
-Taa - tyle udało mi się powiedzieć.
Jak zwykle nasza rozmowa nie trwała długo, bo po chwili stałam.
-Bądź gotowa na 17. Ubierz się gorąco - powiedział kiedy już miałam zamykać okno. Niepewnie skinęłam głową i położyłam się na łóżku, otulając się kocykiem. Nie przykrywam się kołdrą, bo wiem, że byłoby mi za gorąco.
Zaczęłam myśleć o tym wszystkim.
I po tym co powiedział Niall, nie wiem czy to dobry pomysł iść na tą imprezę.
*Następnego dnia*
Popatrzyłam na zegarek. Jest 15, czyli powinnam się już zbierać. Dopiero teraz, gdy się szykowałam, zaczęłam się stresować, słysząc głośne bicie swojego serca.
Na początek podeszłam do szafy w celu znalezienia czegoś dla siebie. Tak jak powiedział to Niall "Ma to być gorące". Tsaa, tylko skąd ja do cholery wezmę gorące ciuchy? Raczej nie ubieram się jak zdzira i nie zamierzam.
Po dobraniu "odpowiednich" ubrań poszłam się wykąpać i zrobić makijaż.
Gdy cała już byłam gotowa podeszłam do dużego lustra, aby spojrzeć na wyniki.
Ellie: http://media-cache-ec0.pinimg.com/236x/34/c5/fb/34c5fb9fc2cff0e58aada595ad625985.jpg
Sama nie wiem, czy dobrze się ubrałam. Mi się podoba, ale nie wiem czy Niall'owi będzie się podobać.. Kurwa. Ale co mnie niby obchodzi jego zdanie?
Dzwonek zadzwonił do drzwi, co oznaczało, że chłopak już przyszedł. Serce zaczęło mi mocno bić i nagle zaczęłam być zdenerwowana. Wzięłam pośpiesznie kopertówkę do ręki i otworzyła niezgrabnie drzwi.
Niall: http://31.media.tumblr.com/125bc0e65adf3467dffedcd3a56617b5/tumblr_mt35x02va51ssc6mko1_500.png
Nogi zmiękły mi na jego widok. Wyglądał tak gorąco, tak..normalnie. Tak jak zawsze. Tatuaże wystające znad podkoszulka dodawały mu tego seksownego uroku, a przez jego kolczyk w wardze, można by było pomyśleć, że jest groźny, ale ja w cale tak nie myślałam. Może dlatego, że mało o nim wiem.
Przeskanował moje ciało od góry do dołu i z powrotem. Jego wzrok stanął na moim odsłoniętym brzuchu, przez co poczułam się niekomfortowo.
-Hej- powiedziałam przerywając męczącą dla mnie ciszę i przegryzając dolną wargę. Zrobił to samo.
-Cześć. Chodźmy - poszedł w kierunku swojego domu, który był tuż obok i zaczął w siadać na swój motor.
Wytrzeszczyłam oczy. On ma motor?
Cholernie bałam się na niego wsiąść, ale nic nie mówiłam. Po prostu wsiadłam. Za nim Niall ruszył musiałam się czegoś złapać, ale nie wiedziałam czego. Próbowałam trzymać się wszystkiego byle nie chłopaka siedzącego przede mną.
-Nie, czekaj. Złap się tutaj - ujął swoje dłonie w moje i położył je wokół swojego brzucha. Zostawiłam je tam gdzie je nakazał trzymać, choć trochę było mi głupio. Kiedy odjechał, pisnęłam i automatycznie ścisnęłam go jeszcze bardziej, przez co się zaśmiał. Wiedziałam, że mu się to podoba, bo szeroko się uśmiechnął i kiwał głową, a przede wszystkim, nie kazał mi przestać.
Kiedy już dojechaliśmy, byłam jakoś dziwnie wyluzowana. Chociaż byliśmy jeszcze na zewnątrz klubu, muzyka już dudniła w moje uszy.
Weszliśmy spokojnie do środka, gdzie śmierdziało alkoholem i papierosami, a parkiet zapełniony był ludźmi. Było tu całkiem tłoczno, przez co poczułam się trochę nieśmiało.
Niall zamówił dla mnie i dla siebie po jednym shocie, który szybko wypiłam. Był zaskoczony, ale nic nie powiedział.
Zaczęliśmy rozmawiać o najróżniejszych rzeczach przy barku, gdzie stała barmanka. Wiedziałam, że Niall co chwila patrzył się na jej ogromne cycki, które "przypadkiem" prawie, że odsłoniła. Patrzyła się co chwila to na mnie, to na Niall'a. Tylko, że na chłopaka bardziej uwodzicielsko, a na mnie z zazdrością.
Tylko mnie nie zabij tym spojrzeniem, zazdrosna suko. Ups.
-Chodźmy zatańczyć - powiedział, nagle zmieniając temat. Nie wiem czy dam radę tańczyć, bo już trochę wypiłam, ale nie byłam wstanie mu odmówić.
-Okej - odpowiedziałam i skinęłam głową. Poszliśmy w stronę parkietu, gdzie rozbrzmiewała jakach głośna, nie fajna muzyka idealna do imprez.
-Ale..ja nie umiem tańczyć - poczułam się naprawdę frajersko to mówiąc.
-Chodź pokaże ci - przyciągnął mnie do siebie, tak, że teraz nasze klatki piersiowe się stykały.
Jego ręce chwyciły moje uda i przyciągnął mnie jeszcze mocniej. Nagle poczułam przepływ odwagi. Niall patrzył się na mnie z góry, lekko się uśmiechając. Zaczął intensywnie poruszać swoimi biodrami, ocierając się o mnie. Zarumieniłam się, bo nie powiem, to było krępujące kiedy poczułam erekcje przez jego spodnie.
Idąc jego tropem, zaczęłam ruszać się tak samo jak on. Dotknęłam go uwodzicielsko po torsie, co go chyba zdziwiło. Cóż, mnie też.
Piosenka się skończyła, a ja nie byłam w ogóle zmęczona. Zastąpiła ją kolejna piosenka, tym razem bardziej żywa. Nie podobała mi się, bo głowa zaczęła mnie już od niej boleć, ale mimo to zaczęłam skakać. Mój dziki taniec, rozśmieszył Niall'a, ale dołączył do mnie. Wymachiwaliśmy jak szaleni rękoma, a ja wiedziałam, że przesadziliśmy tej nocy z ilością alkoholu. Ale chyba pierwszy raz czułam się szczęśliwa przy Niall'u.
Kiedy dźwięk muzyki ucichł byliśmy wyraźnie zawiedzeni, no i cali czerwoni. Zaczęłam iść pierwsza w stronę barku, bo byłam okropnie spragniona. Odwróciłam się, aby spojrzeć czy chłopak za mną idzie, ale nie szedł.
Zobaczyłam go przy ścianie, całującego się z obcą brunetką.
Było tak fajnie, a on musiał to wszystko zniszczyć? Podeszłam do niego trochę wkurzona. Szturchnęłam go w ramię.
-Kurwa, zajęty jestem, nie widzisz kobieto? - pożałował swoich słów kiedy zobaczył, że to jestem ja, ale kontynuował całowanie.
Łzy już cisnęły mi się w oczach. Sama nie wiem dlaczego, przecież nie chodzę z nim, ani nic. Być może to alkohol zmiksował mi w głowie i emocje wzięły w górę.
Pobiegłam do damskiej łazienki, gdzie zamknęłam się w jednej z kabin. Na szczęście nikogo nie było w pomieszczeniu, więc nikt nie usłyszy mojego szlochania. Lecz nagle usłyszałam otwieranie drzwi.
-Ellie? Słyszysz mnie? Wiem, że tu jesteś. - po grubym i pijanym głosie już wiedziałam kto to jest.
Przez przypadek pociągnęłam nosem, przez co zdradziłam swoją lokalizacje.
Usłyszałam, że oparł się o moje drzwi.
-Płaczesz? -spytał.
-Nie
-Kłamiesz? - nie chciałam odpowiadać, bo dowiedziałby się jaką to ja jestem słabą frajerką.
-Tak..
----------------------------------------------------------------------------------
Nooooo, rozdział wyjątkowo długi mi wyszedł! Znaczy..tak sądzę :D
Wczoraj nic nie dodałam, bo niestety nie miałam czasu, ale za to opublikowałam wam kolejny zwiastun! Kto nie widział, oto link: https://www.youtube.com/watch?v=nubxGcBRO9s#t=111
Dziękuje za prawie 10 000 wyświetleń! WOW! :)
Za to, że ten rozdział jest taki długi, to może 26 komentarzy? A może po prostu zrobimy tak, że każdy kto przeczyta ten rozdział skomentuje go? Serio, wystarczy tylko jedno słowo, nawet z anonimka :)
No to, mam nadzieje, że skomentujesz, przepraszam za błędy i do następnego!
PS. ZAPRASZAM DO ZAKŁADKI "INFORMOWANI" I DO OBSERWOWANIA BLOGA :D
piątek, 20 czerwca 2014
czwartek, 19 czerwca 2014
Kolejny zwiastun :)
Dzisiaj miał być rozdział, ale niestety nie dałam rady go napisać. ALE..
Mam za to zwiastun! Tak, tak kolejny :)
Straaaasznie mi się podoba, mam nadzieje, że wam też :D Wielkie brawa dla autorki!
ZWIASTUNOWNIA: http://dolina-zwiastunow.blogspot.com/
LINK DO ZWIASTUNU: https://www.youtube.com/watch?v=nubxGcBRO9s#t=111
Zapraszam do napisania opinii :)
wtorek, 17 czerwca 2014
Rozdział 20
-Wreszcie- powiedziałam i zaczęłam iść, zostawiając blondyna z tyłu. Aż naglę złapał mnie za nadgarstek.
-Poczekaj - nakazał, a ja stanęłam.
-Bo, ym..- jąkał się, drapiąc się po szyi - Jest dla ciebie - w tym momencie podał mi pudełko, ze świeżo kupionym telefonem.
-Co A-ale..czemu mi go dajesz? - teraz to ja się jąkałam. Wywrócił oczami.
-Tak jakbyś nie pamiętała
I wtedy mnie olśniło. Przypomniałam sobie dzień, w którym poszłam do parku, gdzie spotkałam Niall'a z jego kumplami. Potem podszedł do mnie, popchnął mnie i zbił mój ulubiony telefon, tssa.
Uśmiechnęłam się na samą myśl, że kupił mi nowy telefon, ale nie mogłam go przyjąć.
-Ja go nie wezme
-Dlaczego?
-Był cholernie drogi!
-Nie obchodzi mnie to, masz go wziąć - nakazał.
-Niall, nie
-Uh, ok - postawił na ziemi pudełko z telefonem i odszedł kilka metrów ode mnie. Zdezorientowana jego czynem, zmarszczyłam czoło.
-No chodź Ellie!
-Ale przecież nie można zostawić tutaj tego telefonu! Ktoś go ukradnie - chłopak uśmiechnął się z wyższością, ukazując swoje śnieżnobiałe zęby. Po tym uśmieszku wiedziałam o co mu chodzi. Nic lepszego nie mógł wymyślić?
-No to go weź! - po raz kolejny się uśmiechnął. Boże, jaki on ma piękny uśmiech.. Niall? Piękny?
Tak się zahipnotyzowałam jego uśmiechem, że zapomniałam o telefonie, leżącym tuż przy mnie. Pokręciłam głową, aby się opamiętać.
-Ale..Ugh - wzięłam ostrożnie małe pudełko ze świeżym zakupem i podbiegłam do chłopaka.
-Masz - chciałam mu podać, ale schował ręce za plecy, co mi to utrudniało.
-Jest twój. Ty wiesz, że on ci się należy - no cóż, trochę miał racje
-Ale on był droższy niż ten stary..
-Nie mówmy już o tym - nakazał, a ja już siedziałam cicho. W głębi duszy cieszyłam się z tego zakupu.
W drodze byłam całkiem gadatliwa, tylko on od czasu do czasu musiał dorzucać swoje chamskie i bezczelne komentarze. Przez naszą rozmowę, droga upłynęła nam szybciej niż myślałam, a po chwili już znalazłam się w domu.
Pierwsze co zrobiłam, to poszłam do toalety, a następnie zeszłam na dół, aby coś zjeść. Dosłownie burczało mi z głodu, a z głodu miałam ochotę zwymiotować.
Usiadłam przy stole, zajadając się tostami i patrząc przez okno. Zobaczyłam kobietę biegnącą przez ulicę, przez co teraz miałam ochotę pobiegać. Tylko, że jest ciemno i..Nie chcę iść sama. Nie, Eliie, chcesz iść sama! Nie, nie chcę.
Zorientowałam się, że już byłam w drodze do mojego pokoju. Czy ja właśnie zamierzam spytać Niall'a czy ze mną pójdzie?
Rzuciłam pierwszą w miarę miękką rzecz jaką miałam pod ręką i rzuciłam tym w jego szybę. Po kilku próbach w końcu otworzył.
-Co? - rzucił oschle, spoglądając w moją stronę. Jakoś już nie miałam ochotę go spytać, aby poszedł ze mną, ale już za późno. Nie ma odwrotu.
-Um, czy..czy-czy chciałbyś może..-czułam jak moje policzki mnie pieką, na co blondyn przegryzł dolną wargę, włożył obie ręce do kieszeni swoich spodni i się uśmiechnął.
-Czy chciałbyś iść ze mną pobiegać? - wreszcie udało mi się wypowiedzieć całe zdanie w całości, bez jąkania się.
-Okej - uśmiechnęłam się na jego odpowiedź - Ale.. - och, oczywiście, musi być jakieś ale. - Chodź tutaj.
-W jakim sensie? -spytałam, chociaż wiedziałam co ma na myśli.
-Masz tutaj przejść.
-Co- nie.
-No chooodź.
-Co? No, nie. Oh- dobra.
Już zaczęłam zbierać się, aby wyjść poza barierkę, ale blondyn widział, jak nieudolnie mi to wychodzi.
-Czekaj. Pokaże ci - powiedział z drwiącym głosem. Po raz kolejny się zarumieniłam, czując się jak frajer.
Patrzyłam na jego zwinne ruchy, kiedy wychodził poza barierkę balkonu, następnie wchodził na drzewo bardzo powoli, po czym wszedł na barierkę od mojego balkonu i w końcu postawił nogi na ziemi. Kilka razy nawet patrzyłam się na jego napinające się mięśnie.
Przestraszyłam się naszą bliskością, więc jak to zawszę, zrobiłam krok do tyłu, na co tylko się uśmiechnął.
Wrócił, tam, gdzie był wcześniej, podczas gdy ja analizowałam jego wcześniejsze ruchy.
-Teraz ty - wykrzyczał stanowczo.
Westchnęłam i starałam się robić to samo co on. Kiedy byłam na drzewie zakręciło mi się w głowie, ale w porę złapałam się pieńka. Poszłam do przodu wskakując na barierkę. Niall podszedł do mnie i chwycił mnie obiema dłońmi za biodra, pomagając mi zejść. Na jego dotyk przez moje ciało przeszły dreszcze. Kurwa, czemu on tak na mnie działa.
Podszedł bliżej, przyciskając mnie do bariery, która wbijała się w moje żebra. Oh, deja vu.
Normalnie bym go odepchnęła, czy coś, ale nie teraz. Podobała mi się ta pozycja, nawet bardzo.
Patrzyłam się w jego piękne, niebieskie oczy. On patrzył się na moje usta, tak jak zawsze, po czym również przeniósł wzrok na moje oczy.
-Nie masz bladego pojęcia, jak dobrze mogłabyś się ze mną poczuć- - na jego słowa musiałam przytrzymać się barierki, bo kurwa, myślałam, że zaraz zemdleje.
-Przestań - wyszeptałam, na co przegryzł dolną wargę, ale odszedł.
-Poczekaj na mnie tutaj, ja idę się przebrać - powiedział, kiedy weszliśmy do pokoju, a on wziął jakieś ubrania. Skinęłam głową i zaczęłam rozglądać się po pokoju. Moje oczy po raz kolejny stanęły na drewnianej gitarze, ale tym razem podeszłam do niej. Jakoś nie mogę wyobrazić sobie Niall'a grającego na tym instrumencie. Jeszcze na elektrycznej mogłabym sobie wyobrazić, ale klasyczna?
Do pokoju wrócił chłopak, więc przeniosłam wzrok z gitary, na niego.
Kurwa, nawet w dresach wygląda tak gorąco. Czy ja właśnie użyłam tego słowa?
-Idziemy? - spytałam, na co skinął głową i wyszliśmy.
Biegliśmy, od czasu do czasu coś mówiąc.
-Od kiedy biegasz? - tym razem ja się odezwałam.
-Od kiedy nie mam co ze sobą zrobić.. -powiedział cicho, a ja nie byłam pewna czy dobrze usłyszałam. O co mu chodzi?
-Co?
-Od jakiś dwóch miesięcy.
Wcześniej powiedziałeś co innego, ale ok.
Dobiegliśmy do parku, trochę zdyszeni. Teraz, gdy postanowiliśmy odpocząć, spacerując spokojnie po ścieżkach, Niall nagle się zatrzymał, wlepiając wzrok w grupkę ludzi.
-Kurwa - przeklną i pociągnął mnie za sobą, biegnąc.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Dziękuje za 9000 wyświetleń! WOW! Oraz za te 33 komentarze pod ostatnim rozdziałem. Jesteście na prawdę kochani :)
Rozdział jak zwykle krótki, ale ej, dodaję rozdziały jakoś 4 razy w tygodniu, więc mam nadzieje, że nie będziecie wściekli.
A więc chciałabym, aby pod tym rozdziałem było co najmniej 26 komentarzy ;)
Za błędy przepraszam i papa! c:
PS. ZAPRASZAM DO OBSERWOWANIA BLOGA ORAZ DO ZAPISYWANIA SIĘ W ZAKŁADCE "INFORMOWANI" :D
-Poczekaj - nakazał, a ja stanęłam.
-Bo, ym..- jąkał się, drapiąc się po szyi - Jest dla ciebie - w tym momencie podał mi pudełko, ze świeżo kupionym telefonem.
-Co A-ale..czemu mi go dajesz? - teraz to ja się jąkałam. Wywrócił oczami.
-Tak jakbyś nie pamiętała
I wtedy mnie olśniło. Przypomniałam sobie dzień, w którym poszłam do parku, gdzie spotkałam Niall'a z jego kumplami. Potem podszedł do mnie, popchnął mnie i zbił mój ulubiony telefon, tssa.
Uśmiechnęłam się na samą myśl, że kupił mi nowy telefon, ale nie mogłam go przyjąć.
-Ja go nie wezme
-Dlaczego?
-Był cholernie drogi!
-Nie obchodzi mnie to, masz go wziąć - nakazał.
-Niall, nie
-Uh, ok - postawił na ziemi pudełko z telefonem i odszedł kilka metrów ode mnie. Zdezorientowana jego czynem, zmarszczyłam czoło.
-No chodź Ellie!
-Ale przecież nie można zostawić tutaj tego telefonu! Ktoś go ukradnie - chłopak uśmiechnął się z wyższością, ukazując swoje śnieżnobiałe zęby. Po tym uśmieszku wiedziałam o co mu chodzi. Nic lepszego nie mógł wymyślić?
-No to go weź! - po raz kolejny się uśmiechnął. Boże, jaki on ma piękny uśmiech.. Niall? Piękny?
Tak się zahipnotyzowałam jego uśmiechem, że zapomniałam o telefonie, leżącym tuż przy mnie. Pokręciłam głową, aby się opamiętać.
-Ale..Ugh - wzięłam ostrożnie małe pudełko ze świeżym zakupem i podbiegłam do chłopaka.
-Masz - chciałam mu podać, ale schował ręce za plecy, co mi to utrudniało.
-Jest twój. Ty wiesz, że on ci się należy - no cóż, trochę miał racje
-Ale on był droższy niż ten stary..
-Nie mówmy już o tym - nakazał, a ja już siedziałam cicho. W głębi duszy cieszyłam się z tego zakupu.
W drodze byłam całkiem gadatliwa, tylko on od czasu do czasu musiał dorzucać swoje chamskie i bezczelne komentarze. Przez naszą rozmowę, droga upłynęła nam szybciej niż myślałam, a po chwili już znalazłam się w domu.
Pierwsze co zrobiłam, to poszłam do toalety, a następnie zeszłam na dół, aby coś zjeść. Dosłownie burczało mi z głodu, a z głodu miałam ochotę zwymiotować.
Usiadłam przy stole, zajadając się tostami i patrząc przez okno. Zobaczyłam kobietę biegnącą przez ulicę, przez co teraz miałam ochotę pobiegać. Tylko, że jest ciemno i..Nie chcę iść sama. Nie, Eliie, chcesz iść sama! Nie, nie chcę.
Zorientowałam się, że już byłam w drodze do mojego pokoju. Czy ja właśnie zamierzam spytać Niall'a czy ze mną pójdzie?
Rzuciłam pierwszą w miarę miękką rzecz jaką miałam pod ręką i rzuciłam tym w jego szybę. Po kilku próbach w końcu otworzył.
-Co? - rzucił oschle, spoglądając w moją stronę. Jakoś już nie miałam ochotę go spytać, aby poszedł ze mną, ale już za późno. Nie ma odwrotu.
-Um, czy..czy-czy chciałbyś może..-czułam jak moje policzki mnie pieką, na co blondyn przegryzł dolną wargę, włożył obie ręce do kieszeni swoich spodni i się uśmiechnął.
-Czy chciałbyś iść ze mną pobiegać? - wreszcie udało mi się wypowiedzieć całe zdanie w całości, bez jąkania się.
-Okej - uśmiechnęłam się na jego odpowiedź - Ale.. - och, oczywiście, musi być jakieś ale. - Chodź tutaj.
-W jakim sensie? -spytałam, chociaż wiedziałam co ma na myśli.
-Masz tutaj przejść.
-Co- nie.
-No chooodź.
-Co? No, nie. Oh- dobra.
Już zaczęłam zbierać się, aby wyjść poza barierkę, ale blondyn widział, jak nieudolnie mi to wychodzi.
-Czekaj. Pokaże ci - powiedział z drwiącym głosem. Po raz kolejny się zarumieniłam, czując się jak frajer.
Patrzyłam na jego zwinne ruchy, kiedy wychodził poza barierkę balkonu, następnie wchodził na drzewo bardzo powoli, po czym wszedł na barierkę od mojego balkonu i w końcu postawił nogi na ziemi. Kilka razy nawet patrzyłam się na jego napinające się mięśnie.
Przestraszyłam się naszą bliskością, więc jak to zawszę, zrobiłam krok do tyłu, na co tylko się uśmiechnął.
Wrócił, tam, gdzie był wcześniej, podczas gdy ja analizowałam jego wcześniejsze ruchy.
-Teraz ty - wykrzyczał stanowczo.
Westchnęłam i starałam się robić to samo co on. Kiedy byłam na drzewie zakręciło mi się w głowie, ale w porę złapałam się pieńka. Poszłam do przodu wskakując na barierkę. Niall podszedł do mnie i chwycił mnie obiema dłońmi za biodra, pomagając mi zejść. Na jego dotyk przez moje ciało przeszły dreszcze. Kurwa, czemu on tak na mnie działa.
Podszedł bliżej, przyciskając mnie do bariery, która wbijała się w moje żebra. Oh, deja vu.
Normalnie bym go odepchnęła, czy coś, ale nie teraz. Podobała mi się ta pozycja, nawet bardzo.
Patrzyłam się w jego piękne, niebieskie oczy. On patrzył się na moje usta, tak jak zawsze, po czym również przeniósł wzrok na moje oczy.
-Nie masz bladego pojęcia, jak dobrze mogłabyś się ze mną poczuć- - na jego słowa musiałam przytrzymać się barierki, bo kurwa, myślałam, że zaraz zemdleje.
-Przestań - wyszeptałam, na co przegryzł dolną wargę, ale odszedł.
-Poczekaj na mnie tutaj, ja idę się przebrać - powiedział, kiedy weszliśmy do pokoju, a on wziął jakieś ubrania. Skinęłam głową i zaczęłam rozglądać się po pokoju. Moje oczy po raz kolejny stanęły na drewnianej gitarze, ale tym razem podeszłam do niej. Jakoś nie mogę wyobrazić sobie Niall'a grającego na tym instrumencie. Jeszcze na elektrycznej mogłabym sobie wyobrazić, ale klasyczna?
Do pokoju wrócił chłopak, więc przeniosłam wzrok z gitary, na niego.
Kurwa, nawet w dresach wygląda tak gorąco. Czy ja właśnie użyłam tego słowa?
-Idziemy? - spytałam, na co skinął głową i wyszliśmy.
Biegliśmy, od czasu do czasu coś mówiąc.
-Od kiedy biegasz? - tym razem ja się odezwałam.
-Od kiedy nie mam co ze sobą zrobić.. -powiedział cicho, a ja nie byłam pewna czy dobrze usłyszałam. O co mu chodzi?
-Co?
-Od jakiś dwóch miesięcy.
Wcześniej powiedziałeś co innego, ale ok.
Dobiegliśmy do parku, trochę zdyszeni. Teraz, gdy postanowiliśmy odpocząć, spacerując spokojnie po ścieżkach, Niall nagle się zatrzymał, wlepiając wzrok w grupkę ludzi.
-Kurwa - przeklną i pociągnął mnie za sobą, biegnąc.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Dziękuje za 9000 wyświetleń! WOW! Oraz za te 33 komentarze pod ostatnim rozdziałem. Jesteście na prawdę kochani :)
Rozdział jak zwykle krótki, ale ej, dodaję rozdziały jakoś 4 razy w tygodniu, więc mam nadzieje, że nie będziecie wściekli.
A więc chciałabym, aby pod tym rozdziałem było co najmniej 26 komentarzy ;)
Za błędy przepraszam i papa! c:
PS. ZAPRASZAM DO OBSERWOWANIA BLOGA ORAZ DO ZAPISYWANIA SIĘ W ZAKŁADCE "INFORMOWANI" :D
niedziela, 15 czerwca 2014
Rozdział 19
Nie widziałam Niall'a już tydzień, przez co poczułam się samotna. W sumie to nie wiem dlaczego. Może on był jedyną osobą z którą mogłam porozmawiać? Taa, a raczej kłócić.
Starałam się nie płakać i myślałam, że zaraz oszaleje. Gapiłam się w głupi park za oknem, do którego miałam ochotę iść. Ale nie chce. Wole zostać w domu i gówno robić.
Telefon mi za wibrował, a ja z początku myślałam, że to tylko wiadomość od mojego operatora komórkowego, ale myliłam się. Serce mi przyspieszyło kiedy zobaczyłam, że nadawcą wiadomości jest nie kto inny- jak Niall.
Niall: Wyjdź przed swój dom.
Uniosłam brwi przez jego stanowczość. Co on myśli, że go ot tak posłucham? Cóż, ma racje.
Szybko się ubrałam i zeszłam na dół. W sumie to nawet nie zjadłam śniadania, ale walić to.
Ellie (pierwsza od lewej) http://www3.images.coolspotters.com/photos/807688/jade-thirlwall-and-superdry-superlow-jets-t-shirt-gallery.jpg
Niall: https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhP23eCvYZSa4155PHXC5T9Giz8gmjM96ufypHPUA67mAeaeQqwWDzwveaLjKi6SVCYm2WJoQ2Nnf4QeynGxPXsjwGeOMTy-Xe_wwV_dnhs20B9H_QJcHfJyWwUBRbPi7v0aQ4qdxIplr9u/s320/niall-horan-et-justin-bieber-ont-un-style.jpg
Kiedy wyszłam na dwór, on już tam stał, opierając się o drewnianą kolumnę. Gdy zamykałam drzwi, obrócił się a na jego buzi pojawił się lekki uśmiech.
Podeszłam do niego i włożyłam dłonie do swoich spodni.
-Co chciałeś?- spytałam nieświadomie sucho.
-Chodź -rozkazał i już zaczął schodzić po schodkach. Już miałam iść za nim, ale przypomniałam sobie, że kurwa, nie mogę być taka uległa.
-Gdzie?
-Po prostu chodź- przewrócił oczami, już wyraźnie zirytowany.
-Nie - odpowiedziałam stanowczo. Dobrze. Chłopak uniósł brwi.
-Nie ufasz mi? - podszedł bliżej mnie, że teraz moje plecy dotykały drewnianego płotka, który wbijał mi się w żebra, co bolało.
-Nie znam cie - "Nie oceniaj ludzi, póki ich nie poznasz..".
-No to musimy się poznać.
Obie ręce położył po dwóch stronach bioder, przez co miał pewność, że mu nie ucieknę. Przesunął głowę do lewej strony mojej szyi. Serce mi stanęło kiedy przegryzł płatek mojego ucha.
-Niall - wyszeptałam zestresowana w jego ucho. Nie odszedł, więc sama go odepchnęłam.
Zaczął iść w nieznanym mi kierunku, więc poszłam za nim.
-Zagrajmy w coś - popatrzyłam na niego zdezorientowana.
-Nie lubię twoich gier- jęknęłam. Niall strzelił mi spojrzenie.
-Nie zaczynaj
-Ale..-nie dokończyłam bo chłopak swoją wielką dłonią, przykrył całą moją twarz. Wybuchnęłam śmiechem, ale się opamiętałam. Kurwa, pierwszy raz śmieje się przy Niall'u.
-Dobra, niech ci będzie. - Chłopak uśmiechnął się zwycięsko.
-W to co ostatnio. Zadaj mi pytanie.
Zaczęłam się zastanawiać.
-Albo nie. Ja ci zadam.- wywróciłam oczami. Musze się oduczyć to robić.
-Ile miałaś chłopaków?
-Właściwie to..zero- zażenowana spuściłam głowę w dół. Ale po chwili popatrzyłam się z powrotem na blondyna, aby zobaczyć jego reakcje. Jego mina nie wyrażała nic, czyli pewnie go to nie zdziwiło.
Okej.
-Teraz ty- kiwnął w moim kierunku głową.
-To..ile ty miałeś dziewczyn? - powtórzyłam po nim, nie wiedząc jakie zadać pytanie.
Przegryzł swoją dolną wargę nie wiedząc, co odpowiedzieć.
-Um..Zero. Kurwa. - Zmarszczyłam czoło, zszokowana.
-Co? - prychnęłam.
Nic nie odpowiedział, tylko wzruszył ramionami.
-Teraz ty -powiedziałam, zdziwiona, że chcę odpowiadać na jego pytania.
Zastanowił się chwilę, patrząc na asfalt, po czym podniósł głowę i spojrzał na moje blizny.
-Dlaczego się samookaleczasz?
Kurwa, miał tyle pytań, a musiał zadać akurat to?
-To samo pytanie mogę zadać tobie.
Wargi Niall'a zacisnęły się w cienką linie, po czym westchnął.
-Nie mówmy o tym -dodałam.
Reszta drogi minęła całkiem dobrze. Przyznam, że teraz całkiem dobrze rozmawiało mi się z Niall'em. No, oprócz niekomfortowych pytań związanych z seksem itd. Dowiedziałam się bardzo dużo rzeczy o nim i teraz wiem, że jest dziwnie skomplikowany. Na temat jego przyjaciół w ogóle nie chciał rozmawiać, nie mówiąc już o rodzinie.
Zdziwiłam się kiedy Niall stanął przed sklepem AGD.
-Co my tu do cholery robimy? - spytałam się trochę wkurzona.
-Musze sobie kupić telefon.
Aha, szłam z tobą kilka kilometrów, tylko po to abyś mógł sobie kupić nowy telefon. Okej.
Nic nie powiedziałam, tylko westchnęłam i weszłam za nim.
-Powiedz jak znajdziesz jakiś fajny. - skinęłam do niego głową, chociaż nie wiedziałam po co.
Zaczęłam rozglądać się po półkach z różnymi telefonami, aż napotkałam jeden. Był bardzo, bardzo fajny. Prosty, czyli taki jak miałam kiedyś, tylko jeszcze ładniejszy. Nie wiem czy by podobał się Niall'owi, bo jest raczej babski, ale i tak mu pokazałam.
-Ten jest super - powiedziałam, a Niall tylko przytaknął. Podszedł do jakiejś pani, coś do niej powiedział, ale ja niestety nie wiedziałam co. Musiał coś jeszcze wypełnić, więc postanowiłam, że wyjdę na dwór. Pokazałam mu głową, że wychodzę, a on skinął.
Czekałam na niego jakieś 10 minut. Byłam już naprawdę zirytowana. Po co on mnie tutaj zaciągnął?
Ucieszyłam się, kiedy wreszcie wyszedł z pudełkiem w ręku.
-Wreszcie- powiedziałam i zaczęłam iść, zostawiając blondyna z tyłu. Aż naglę złapał mnie za nadgarstek.
-Poczekaj - nakazał, a ja stanęłam.
-Bo, ym..- jąkał się, drapiąc się po szyi - Jest dla ciebie - w tym momencie podał mi pudełko, ze świeżo kupionym telefonem.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Tak, tak wiem. Bardzo krótki, za co bardzo przepraszam. Ale mam nadzieje, że przynajmniej w minimalnym stopniu wam się podoba :)
Mam nadzieje, że pod tym rozdziałem będzie tyle samo komentarzy, jak w poprzednim (ponad 30 WOW).
Po prostu, każdy kto przeczyta, niech skomentuje, przecież to nie jest trudne c:
No więc minimalna liczba komentarzy to 25, ale oczywiście proszę o więcej :D
Ok, to chyba tyle.
Jak zawsze, przepraszam za błędy i do następnego rozdziału!
PS. Zapraszam do zakładki "Informowani" i do obserwowania bloga!
Starałam się nie płakać i myślałam, że zaraz oszaleje. Gapiłam się w głupi park za oknem, do którego miałam ochotę iść. Ale nie chce. Wole zostać w domu i gówno robić.
Telefon mi za wibrował, a ja z początku myślałam, że to tylko wiadomość od mojego operatora komórkowego, ale myliłam się. Serce mi przyspieszyło kiedy zobaczyłam, że nadawcą wiadomości jest nie kto inny- jak Niall.
Niall: Wyjdź przed swój dom.
Uniosłam brwi przez jego stanowczość. Co on myśli, że go ot tak posłucham? Cóż, ma racje.
Szybko się ubrałam i zeszłam na dół. W sumie to nawet nie zjadłam śniadania, ale walić to.
Ellie (pierwsza od lewej) http://www3.images.coolspotters.com/photos/807688/jade-thirlwall-and-superdry-superlow-jets-t-shirt-gallery.jpg
Niall: https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhP23eCvYZSa4155PHXC5T9Giz8gmjM96ufypHPUA67mAeaeQqwWDzwveaLjKi6SVCYm2WJoQ2Nnf4QeynGxPXsjwGeOMTy-Xe_wwV_dnhs20B9H_QJcHfJyWwUBRbPi7v0aQ4qdxIplr9u/s320/niall-horan-et-justin-bieber-ont-un-style.jpg
Kiedy wyszłam na dwór, on już tam stał, opierając się o drewnianą kolumnę. Gdy zamykałam drzwi, obrócił się a na jego buzi pojawił się lekki uśmiech.
Podeszłam do niego i włożyłam dłonie do swoich spodni.
-Co chciałeś?- spytałam nieświadomie sucho.
-Chodź -rozkazał i już zaczął schodzić po schodkach. Już miałam iść za nim, ale przypomniałam sobie, że kurwa, nie mogę być taka uległa.
-Gdzie?
-Po prostu chodź- przewrócił oczami, już wyraźnie zirytowany.
-Nie - odpowiedziałam stanowczo. Dobrze. Chłopak uniósł brwi.
-Nie ufasz mi? - podszedł bliżej mnie, że teraz moje plecy dotykały drewnianego płotka, który wbijał mi się w żebra, co bolało.
-Nie znam cie - "Nie oceniaj ludzi, póki ich nie poznasz..".
-No to musimy się poznać.
Obie ręce położył po dwóch stronach bioder, przez co miał pewność, że mu nie ucieknę. Przesunął głowę do lewej strony mojej szyi. Serce mi stanęło kiedy przegryzł płatek mojego ucha.
-Niall - wyszeptałam zestresowana w jego ucho. Nie odszedł, więc sama go odepchnęłam.
Zaczął iść w nieznanym mi kierunku, więc poszłam za nim.
-Zagrajmy w coś - popatrzyłam na niego zdezorientowana.
-Nie lubię twoich gier- jęknęłam. Niall strzelił mi spojrzenie.
-Nie zaczynaj
-Ale..-nie dokończyłam bo chłopak swoją wielką dłonią, przykrył całą moją twarz. Wybuchnęłam śmiechem, ale się opamiętałam. Kurwa, pierwszy raz śmieje się przy Niall'u.
-Dobra, niech ci będzie. - Chłopak uśmiechnął się zwycięsko.
-W to co ostatnio. Zadaj mi pytanie.
Zaczęłam się zastanawiać.
-Albo nie. Ja ci zadam.- wywróciłam oczami. Musze się oduczyć to robić.
-Ile miałaś chłopaków?
-Właściwie to..zero- zażenowana spuściłam głowę w dół. Ale po chwili popatrzyłam się z powrotem na blondyna, aby zobaczyć jego reakcje. Jego mina nie wyrażała nic, czyli pewnie go to nie zdziwiło.
Okej.
-Teraz ty- kiwnął w moim kierunku głową.
-To..ile ty miałeś dziewczyn? - powtórzyłam po nim, nie wiedząc jakie zadać pytanie.
Przegryzł swoją dolną wargę nie wiedząc, co odpowiedzieć.
-Um..Zero. Kurwa. - Zmarszczyłam czoło, zszokowana.
-Co? - prychnęłam.
Nic nie odpowiedział, tylko wzruszył ramionami.
-Teraz ty -powiedziałam, zdziwiona, że chcę odpowiadać na jego pytania.
Zastanowił się chwilę, patrząc na asfalt, po czym podniósł głowę i spojrzał na moje blizny.
-Dlaczego się samookaleczasz?
Kurwa, miał tyle pytań, a musiał zadać akurat to?
-To samo pytanie mogę zadać tobie.
Wargi Niall'a zacisnęły się w cienką linie, po czym westchnął.
-Nie mówmy o tym -dodałam.
Reszta drogi minęła całkiem dobrze. Przyznam, że teraz całkiem dobrze rozmawiało mi się z Niall'em. No, oprócz niekomfortowych pytań związanych z seksem itd. Dowiedziałam się bardzo dużo rzeczy o nim i teraz wiem, że jest dziwnie skomplikowany. Na temat jego przyjaciół w ogóle nie chciał rozmawiać, nie mówiąc już o rodzinie.
Zdziwiłam się kiedy Niall stanął przed sklepem AGD.
-Co my tu do cholery robimy? - spytałam się trochę wkurzona.
-Musze sobie kupić telefon.
Aha, szłam z tobą kilka kilometrów, tylko po to abyś mógł sobie kupić nowy telefon. Okej.
Nic nie powiedziałam, tylko westchnęłam i weszłam za nim.
-Powiedz jak znajdziesz jakiś fajny. - skinęłam do niego głową, chociaż nie wiedziałam po co.
Zaczęłam rozglądać się po półkach z różnymi telefonami, aż napotkałam jeden. Był bardzo, bardzo fajny. Prosty, czyli taki jak miałam kiedyś, tylko jeszcze ładniejszy. Nie wiem czy by podobał się Niall'owi, bo jest raczej babski, ale i tak mu pokazałam.
-Ten jest super - powiedziałam, a Niall tylko przytaknął. Podszedł do jakiejś pani, coś do niej powiedział, ale ja niestety nie wiedziałam co. Musiał coś jeszcze wypełnić, więc postanowiłam, że wyjdę na dwór. Pokazałam mu głową, że wychodzę, a on skinął.
Czekałam na niego jakieś 10 minut. Byłam już naprawdę zirytowana. Po co on mnie tutaj zaciągnął?
Ucieszyłam się, kiedy wreszcie wyszedł z pudełkiem w ręku.
-Wreszcie- powiedziałam i zaczęłam iść, zostawiając blondyna z tyłu. Aż naglę złapał mnie za nadgarstek.
-Poczekaj - nakazał, a ja stanęłam.
-Bo, ym..- jąkał się, drapiąc się po szyi - Jest dla ciebie - w tym momencie podał mi pudełko, ze świeżo kupionym telefonem.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Tak, tak wiem. Bardzo krótki, za co bardzo przepraszam. Ale mam nadzieje, że przynajmniej w minimalnym stopniu wam się podoba :)
Mam nadzieje, że pod tym rozdziałem będzie tyle samo komentarzy, jak w poprzednim (ponad 30 WOW).
Po prostu, każdy kto przeczyta, niech skomentuje, przecież to nie jest trudne c:
No więc minimalna liczba komentarzy to 25, ale oczywiście proszę o więcej :D
Ok, to chyba tyle.
Jak zawsze, przepraszam za błędy i do następnego rozdziału!
PS. Zapraszam do zakładki "Informowani" i do obserwowania bloga!
piątek, 13 czerwca 2014
Rozdział 18
PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!!
-Wiesz lubię wieczory.- zaczęłam niby spokojnie, co bardzo
zaskoczyło chłopaka- Lubię schować się na jakiś czas..- ucichłam i widziałam przerażenie
na twarzy blondyna. Sama się siebie bałam.- I jakoś tak.. Nienaturalnie, trochę
przesadnie pobyć sama..-ujęłam w rękę drzwi- Więc żegnam.
Już chciałam je zamknąć, kiedy Niall wbił się w moje usta.
Już chciałam je zamknąć, kiedy Niall wbił się w moje usta.
Zaskoczona, od razu cofnęłam się do tyłu, tym samym
odrywając się od chłopaka.
-Co ty do cholery robisz? –nawet teraz, ten jego żałosny
uśmieszek pojawił się na jego twarzy. Czy on nie ma za grosz wstydu?
-Całuje cię, abyś się
wreszcie uspokoiła– skrzyżował swoje ręce.
-Masz wysokie ego – stwierdziłam
i popchnęłam go w stronę wyjścia, kładąc swoją dłoń na jego torsie. Przez koszulkę mogłam poczuć jego mięśnie.
Miałam go wypchnąć z mieszkania, ale Niall po prostu zamknął
za sobą drzwi, ciągle pozostając w moim domu. No nie..
-C-co ty robisz?- zaczynałam się jąkać.
Chłopak stanął przede mną.
-Chyba nie myślisz, że po tym wszystkim zostawię cię tutaj
samą.
Uniosłam brwi, bo szczerze byłam zaskoczona. Poszedł w głąb mieszkania zostawiając mnie
samą. Popatrzyłam się w lustro, w którym ujrzałam swoje okropne odbicie. Nie
chciało mi się na to gówno patrzeć, więc szybko odwróciłam wzrok i poszłam w
stronę gdzie poszedł chłopak.
-Dlaczego?- spytałam, kiedy już go znalazłam, leżącego na
kanapie, jakby był u siebie w domu.
-Co?
-Dlaczego mnie nie zostawisz tutaj samej?
Nie wiedział co powiedzieć.
Miał nie wzruszoną twarz.
-Sam nie wiem. A co, dziwi cię to?
Wzruszyłam ramionami, przypominając sobie o moim
teraźniejszym wyglądzie. Skierowałam głowę na dół, aby nie mógł na mnie
patrzeć.
-Myślałam, że wszystko cię wali. – piąstki Niall’a się
zacisnęły.
-Mnie? –skinęłam głową.
-Jedyną osobą o którą się troszczysz, jesteś ty sam. – chłopak
wstał, a ja z przerażenia, cofnęłam się do tyłu. Aż napotkałam zimną ścianę.
-Powtórzę to jeszcze raz.. Nie oceniaj ludzi póki ich nie poznasz-
Teraz nasze klatki piersiowe się stykały, a mi od razu przypomniała się tamta
noc, gdy wracaliśmy z imprezy. Kiedy Niall mnie pocałował..
Tylko tym razem się bałam. Trzęsłam się dosłownie ze strachu.
-Boisz się?- zapytał szeptem, w moje ucho. Moje oddechy się
pogłębiły. Serce, tak mocno mi biło, że aż bolało.
-N-nie.-odpowiedziałam drżącym głosem. –idź już.-
odepchnęłam go od siebie stanowczo.
Jego wyraz twarzy
spoważniał jeszcze bardziej.
-Jesteś wredna Ellie. – zaskoczył mnie. Zmarszczyłam czoło.
-Po czym tak stwierdzasz? – chłopak wzruszył ramionami.
-Nie oceniaj mnie, póki mnie nie poznasz. –przedrzeźniłam go.
-Zawsze jesteś nadąsana, nie jesteś miła i nawet nie
próbujesz się zmienić. Kurwa, czasem doprowadzasz mnie do szału swoim
zachowaniem! Przyszedłem tutaj, abyś się do cholery nie zabiła, a ty nawet
jednego „Dziękuje” nie powiedziałaś.
- Nie mam za co ci dziękować.. – Znowu spojrzałam na
podłogę, bo łzy już cisnęły mi się w oczach. Nie chciałam pokazywać swojej
słabości..
-Widzisz?
-Masz normalne życie, weź się w garść.- ciągnął.
-To że się uśmiecham nie znaczy, że jestem szczęśliwa. –wyszeptałam
cicho i nie byłam pewna czy Niall to usłyszał.
Zostałam totalnie zbita z tropu, kiedy podszedł do mnie i
objął mnie swoimi ramionami. Przez chwile mogłam poczuć to ciepło. Tak mi tego
brakowało..
Wypłakałam się przez chwile w rękaw jego bluzy, aż
postanowiłam to skończyć. Oderwałam się od chłopaka, wbiegając na górę po
schodach.
Sama nie wiedziałam czemu to zrobiłam. W pewnym rodzaju
byłam zła, że powiedział, że jestem wredna, nawet mnie nie znając. W sumie ja
też go nie potrzebnie oceniłam.
Założę się, że Niall, jest już pewnie w swoim domu,
rozmyślając o tym, jaką to ja jestem suką. To prawda to co powiedział. Postanowiłam
się jeszcze o coś spytać. Sięgnęłam po swój telefon.
Ellie: W ogóle to czemu przyszedłeś to mojego domu?
Po kilku sekundach mój telefon zawibrował.
Niall: W jakim sensie?
Ellie: Wtedy kiedy ci napisałam..
Nie chciałam mu ani sobie przypominać co wtedy napisałam.
Niall: A co by było, jakby posądzili by mnie o morderstwo, czy coś? :)
Czyli o to mu chodziło. Ok, pierdol się.
Popatrzyłam się za okno, gdzie zobaczyłam siedzącego na swoim łóżku blondyna. Nasze spojrzenia się spotkały, a kiedy wstał, myślałam, że coś do mnie powie. Ale on po prostu zamknął okno, robiąc minę typu „Spieprzaj”.
Czyli tak będzie teraz wyglądało nasze życie, tak, panie
Horan?
Wykończona całym tym żałosnym dniem, poszłam się kąpać.
Kiedy już znalazłam się pod prysznicem, a orzeźwiające
kropelki wody spływały po moim ciele, rozmyślałam o tym co się dzisiaj stało.
Do głowy od razu przyszedł mi ten list.. Próbowałam przypomnieć sobie jego
treść.
Mój ojciec napisał, że ma raka, że zostało mu już bardzo mało czasu. Przepraszał za te wszystkie lata, kiedy zostawił mnie samą na pastwę losu.. Kiedy zaczął pić i wyżywać się na mnie. Napisał, że nigdy nie był dobrym ojcem, nigdy nie tworzyliśmy dobrej rodziny. Że dobrze, że się wyprowadziłam, że to był dobry pomysł. Że nie wytrzymałabym z nim, alkoholem i jego nędznym życiem , które już nie ma sensu. Zapisał
również swój numer telefonu i swój adres zamieszkania.
Phi, czy on sądzi, że go odwiedzę? Albo, że zadzwonię lub napiszę? Jeśli tak myśli, to się bardzo myli.
Pozwoliłam jednej łzie spłynąć po moim policzku. Do cholery
z tym, i tak nikt mnie nie widzi.
Jednak opamiętałam się i otarłam, jedną dłonią łzę, po czym
wyszłam z kabiny.
Próbowałam w miarę ogarnąć swój wygląd. Popatrzyłam na
odpicie mojego ciała w lustrze i przypomniałam sobie, że nic dzisiaj nie
jadłam.. I nadal nie chcę mi się jeść. Nigdy nie byłam jakąś anorektyczką,
zawsze miałam idealną wagę, chodź i tak miałam bardzo dużo kompleksów.
Choćby na przykład, moje uda. Albo nogi. Albo brzuch,
piersi..
Ubrałam się w pidżamę i zeszłam na dół w celu zjedzenia
czegoś. Nie mogę się tak głodzić.
Na nic kompletnie nie miałam ochoty, więc wzięłam po prostu
jabłko. Postanowiłam, że zjem je w swoim pokoju, przy okazji czytając „Gwiazd naszych wina”. Czytam tą książkę
po raz 74382436 i nadal nie mam jej dość. Nigdy mi się nie znudzi.
Zawsze zazdrościłam postaciom tej książki.. Wiedziałam, że
nawet jeśli nie istnieli, też chciałabym przeżyć taką miłość jak oni..
Kiedy byłam już w swoim pokoju, czytając swoją lekturę,
usłyszałam dziwne odgłosy i sapanie z pokoju Niall’a. Odwróciłam głowę w tamtym
kierunku, błagając abym nie zobaczyła, tego co myślę.
Okno do pokoju chłopaka było otwarte, a ja mogłam dostrzec
nogi oraz biodra poruszające się w przód i w tył. Domyślałam się co on tam robił..
O mój boże.
Poczułam jakieś dziwne uczucie w brzuchu. Czy to była zazdrość? Czemu miałabym być zazdrosna?
Przecież nie lubię Niall’a… Tak, nie lubię go.
Ale kogo ja oszukuje?
Próbowałam się skupić na książce, ale nie mogłam. Nie wiem czy to przez odgłosy z domu obok,
czy przez to okropne uczucie w żołądku.
Wiem tylko, że jeśli życie jest walką z emocjami, właśnie ją przegrywam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Heeeej!
Pod ostatnim rozdziałem niestety nie było 25 komentarzy, ale
i tak postanowiłam napisać ten rozdział :)
No więc tak.. Mam pytanie.
Dlaczego nie może być tak, że każdy kto przeczyta ten rozdział, po
prostu go skomentuje? Ludzie, to nie jest takie trudne. Wystarczy nawet jedno
słowo, nawet możesz napisać swoją opinie z anonimka.. Jeśli chciałbyś napisać
coś więcej niż jedno słowo, byłoby naprawdę suuuper, ale jeśli nie masz ochoty
to napisz tylko to jedno głupie słowo, które i tak bardzo, bardzo dużo dla mnie
znaczy ;)
No to mam nadzieje, że was nie zawiodłam tym trochę dziwnym
rozdziałem. Pewnie jak zwykle są jakieś błędy, ale cóż. Mam nadzieje, że tym
razem będzie chociaż te 20 komentarzy. Byłabym bardzo szczęśliwa :)
No więc to chyba tyle. Do zobaczenia!
środa, 11 czerwca 2014
Rozdział 17
PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!
-Wszystko ok?- nie chciałam mówić nic więcej, bo bałam się, że powiem coś głupiego. Jak widać, ktoś dzisiaj nie jest w humorze.
-Kurwa, tak! Jest ok. -prawie że krzyknął.
Nie wytrzymam tego.
-Po co wmawiasz sobie, i innym, że jest w porządku jak wiesz, że tak nie jest?!
Wzruszył ramionami i wywrócił oczami, po czym wszedł z powrotem do środka.
Oh, jak miło.
Taa, on to wie, jak traktować gości. Ale on mnie irytuje..
Przez chwilę zastanawiałam się czy nie wrócić do siebie, ale zostałam jeszcze na balkonie, nasycając się tą przyjemną ciszą i spokojem.
Po jakimś czasie zaczynało mi się robić nudno, więc weszłam do środka gdzie nie zastałam Niall'a.
Cóż, ale to (NIE) dziwne.
Po kilku minutach już byłam w swoim mieszkaniu.
*Niall's POV.:*
Czasem kiedy mówię "U mnie wszystko w porządku*, chciałbym żeby ktoś spojrzał mi w oczy i powiedział "Wiem, że tak nie jest". I, kurwa. Ona właśnie tak zrobiła. Przez chwilę, na prawdę mogłem dojrzeć w jej oczach troskę. A ja, jak zawsze ten sam idiota, musiałem spieprzyć tą normalną rozmowę ignorując jej słowa. Tak naprawdę, ta laska nie powinna mnie w ogóle obchodzić.
Jest w niej coś dziwnego,tajemniczego. Jeszcze te blizny..
Wiem, że coś jest nie tak, ale nie mogę sobie zaprzątać głowy jakąś głupią babą, przecież zniszczę sobie reputacje Punka. Musze tylko ją przelecieć, co nie będzie łatwe, a potem o niej zapomnieć.
Chciałbyś Niall..
*Ellie's POV.:*
Siedziałam na swoim łóżku, mocno ściskając poduszkę, mając ochotę coś rozwalić. Naprawdę, miałam.
Czuję, że to gówno przytłacza mnie od środka, a mówiąc gówno, mam na myśli Niall'a.
Ten chłopak mnie wkurwia.
Czasem żałuje z całego serca, że się tutaj wprowadziłam, na przykład teraz.
Ale są też chwilę, kiedy daje sobie spokój i nic mi nie przeszkadza, nawet on. Trochę dziwne, znam go dopiero niecały miesiąc, a już doprowadza mnie do skraju wytrzymałości, na te negatywne strony i te pozytywne.
Złość zaczęła we mnie buzować, więc sięgnęłam po paczkę fajek. Kiedyś paliłam nałogowo, teraz już nie.
Cieszę się z tego, choć czasem mam ochotę po prostu zerwać się z tego świata..
W sumie to nie wiem dlaczego tak naskoczyłam na Niall'a, kiedy przy mnie zapalił. Nie znoszę, kiedy ktoś przy mnie pali, a kiedy ja palę, nic mi nie przeszkadza.
Podeszłam do okna, i oczywiście zastałam na przeciwko jego. Co on do cholery znowu tam robi? Co on się teleportuje, czy jak? Przecież jeszcze niedawno go tam nie było.. Nie podjęłam ucieczki, tylko po prostu podeszłam, że teraz mógł mnie dostrzec.
Zdezorientowany i całkowicie zszokowany, otworzył szeroko usta, wpatrując się we mnie.
-Serio?
Nic nie odpowiedziałam, tylko wzruszyłam ramionami i zaciągnęłam się papierosem.
-Przejdź tutaj.- to był raczej rozkaz, nie prośba.
-Co? Nie. - nie zamierzałam tam przechodzić, nigdy w życiu. Już wchodziłam na to cholerne drzewo, ale nie zamierzam przeskakiwać przez nie.
-Dlaczego?
-Bo mam lęk wysokości?- odpowiedziałam pytaniem, na pytanie.
-I boisz się, że po prostu jesteś wysoko?- Prychnął.
-Nie boje się wysokości..Ja po prostu boję się bólu upadku.
Był zszokowany moją wypowiedzią.
Po raz kolejny wzięłam narkotyk do swoich ust, ale tym razem się zakrztusiłam, i teraz wyglądało to, jakbym tak naprawdę nigdy nie paliła, i nie mam w ogóle doświadczenia.
Chłopak zaśmiał się cicho, ale potem spoważniał, jakby coś mu się przypomniało.
-Dlaczego, tak na mnie naskoczyłaś, kiedy zobaczyłaś, że palę?
-Ja. nie wiem..
-Przecież sama palisz.
-Wiem przecież.
-No to dlaczego?
-Kurwa, po prostu nie znoszę, kiedy ktoś przy mnie pali, okej?
-Jesteś pojebana.
Wszystko zaczęło mnie palić, z jednej strony byłam cholernie zła, a z drugiej cholernie smutna.
Zgasiłam swojego papierosa.
-Nie Niall. To ty jesteś pojebany.
Zamknęłam za sobą okno, po czym zwinęłam rolety w dół.
Było mi tak strasznie głupio. Mam te swoje humory dzisiaj, może dlatego, że mam okres, bo faktycznie mam. Ale musiał mnie zwyzywać? Ughh.
Dzisiaj panował jakiś dziwny nastrój. Zbiegłam na dół.
Od kilkunastu minut, wpatruje się w ten cholerny list od mojego ojca, nie wiedząc, co z nim zrobić. Nie wiem, czy jestem na to gotowa. Dobra, dalej Ellie. W końcu będziesz musiała go przeczytać.
Wzięłam to gówno do ręki i usiadłam na kanapie. Wzdychnęłam i zaczęłam powoli otwierać pocztówkę.
Wyjęłam niezgrabnie złożony kawałek papieru i niepewnie go otworzyłam, śledząc wzrokiem litery na nim umieszczone.
Z kolejnym zdaniem, coraz bardziej robiło mi się słabo. Przeczytałam tekst jeszcze kilka razy, po czym uświadomiłam sobie co tu jest zawarte.
Kartka nieświadomie wypadła mi z rąk, a po moim policzku spłynęła łza.
Mój tata..umiera.
Nigdy nie był mi bliski, może kiedyś, ale nie teraz. Nie w ostatnich latach. Po tym co mi zrobił.. To przez niego, jestem, jaka jestem.
Coś jakby we mnie pękło. To była moja jedyna rodzina.. Z którą nie miałam kontaktu.
Naglę coś podsunęło mi się do gardła. Nie mogłam się powstrzymać, pobiegłam do toalety, gdzie uklękłam i po prostu zaczęłam rzygać. Po moich oczach nadal ciekły łzy.
Przerwałam, kiedy coś zabrzęczało w moim telefonie. Rzadko dostaje od kogoś sms-y, więc od razu go wyjęłam.
Twitter. Masz jedną wiadomość.
*Niall's POV.:*
Kurwa, przecież ja tylko żartowałem z tym "jesteś pojebana". Boże, co ona okres ma? Przyznaje, też jestem dzisiaj nie w humorze, ale żeby od razu się obrażać?
Po gdzieś godzinie postanowiłem zalogować się na twittera, gdzie popatrzyłem na jej profil. Otworzyłem okienko do pisania wiadomości.
Niall: Wszystko ok?
Chciałem po prostu wiedzieć, bo tak po prostu znikła, a nie wiadomo do czego zdolna jest ta dziewczyna.
Po kilku sekundach wyświetliło mi się, że piszę. Przybliżyłem twarz do ekranu, wyczekując odpowiedzi.
Ellie: Znudziło mi się.
Skrzywiłem się, na jej odpowiedź. O co chodzi?
Niall: Ale co?
Serce mi stanęło.
Ellie: Życie.
Kurwa.
Napisałem do niej jeszcze kilka wiadomości, ale nie odpisywała, co oznaczało, że prawdopodobnie już nie jest online. Sięgnąłem po telefon i zacząłem do niej wydzwaniać.
Nadal nic.
Poddałem się, szybko wybiegając z domu.
*Ellie's POV.:*
Nie wiem dlaczego tak napisałam. Naprawdę coś mi odbiło. Zaczęłam rozmyślać, czy naprawdę się nie zabić. Dzwonił jeszcze do mnie, ale nie odbierałam..
Ktoś zadzwonił do drzwi, a ja wiedziałam kto to. Postanowiłam nie otwierać, ale poczekać, aż da sobie spokój.
Ale zadzwonił jeszcze raz..
-Ellie!- krzyknął. Słychać było w jego głosie strach. Skuliłam się.
-Ellie! Otwieraj kurwa te cholerne drzwi!
Kurwa, błagam idź..
-Jak nie otworzysz drzwi, to przysięgam, że je wywarze!
Serce podskoczyło mi do gardła.
-Okej, licze do trzech.- nadal krzyczał, ciągnąć za klamkę. Zaczął odliczać.- Jeden - wstałam i podeszłam do drzwi i przekręcając kluczami- Dwa- nie chciałam mu się pokazywać w takim stanie. Miałam cały rozmazany makijaż od łez i prawdopodobnie wyglądam gorzej niż źle..Dobra nie ważne-Trzy!-w tym momencie otworzyłam drzwi, pokazując swoją zapłakaną twarz.
Stanęłam przed nim, aż zaczęłam mówić:
-Wiesz lubię wieczory.- zaczęłam niby spokojnie,co bardzo zaskoczyło chłopaka- Lubie schować się na jakiś czas..- ucichłam i widziałam przerażenie na twarzy blondyna. Sama się siebie bałam.- I jakoś tak.. Nienaturalnie, trochę przesadnie pobyć sama..-ujęłam w rękę drzwi- Więc żegnam.
Już chciałam je zamknąć, kiedy Niall wbił się w moje usta.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
WOW TO CHYBA MÓJ NAJDŁUŻSZY ROZDZIAŁ :D
Dziękuje za ponad 7000 wyświetleń. Wow! Oraz dziękuje też za 26 komentarzy pod ostatnim rozdziałem! :) Bardzo mi miło gdy je czytam, więc proszę o więcej! :)
Ah, i napisałam na początku, aby sprawdzić notkę pod rozdziałem. Otóż chodzi o to, że dodałam zwiastun do mojego ff, więc serdecznie zapraszam do oglądnięcia. Jest on w zakładce "Zwiastun".
Podwyższam stawkę, uwaga. Ten rozdział bardzo bym chciała, aby miał CO NAJMNIEJ 25 komentarzy. Mam nadzieje, że dacie rade :)
No to tradycyjnie, przepraszam za błędy i papa :*
-Wszystko ok?- nie chciałam mówić nic więcej, bo bałam się, że powiem coś głupiego. Jak widać, ktoś dzisiaj nie jest w humorze.
-Kurwa, tak! Jest ok. -prawie że krzyknął.
Nie wytrzymam tego.
-Po co wmawiasz sobie, i innym, że jest w porządku jak wiesz, że tak nie jest?!
Wzruszył ramionami i wywrócił oczami, po czym wszedł z powrotem do środka.
Oh, jak miło.
Taa, on to wie, jak traktować gości. Ale on mnie irytuje..
Przez chwilę zastanawiałam się czy nie wrócić do siebie, ale zostałam jeszcze na balkonie, nasycając się tą przyjemną ciszą i spokojem.
Po jakimś czasie zaczynało mi się robić nudno, więc weszłam do środka gdzie nie zastałam Niall'a.
Cóż, ale to (NIE) dziwne.
Po kilku minutach już byłam w swoim mieszkaniu.
*Niall's POV.:*
Czasem kiedy mówię "U mnie wszystko w porządku*, chciałbym żeby ktoś spojrzał mi w oczy i powiedział "Wiem, że tak nie jest". I, kurwa. Ona właśnie tak zrobiła. Przez chwilę, na prawdę mogłem dojrzeć w jej oczach troskę. A ja, jak zawsze ten sam idiota, musiałem spieprzyć tą normalną rozmowę ignorując jej słowa. Tak naprawdę, ta laska nie powinna mnie w ogóle obchodzić.
Jest w niej coś dziwnego,tajemniczego. Jeszcze te blizny..
Wiem, że coś jest nie tak, ale nie mogę sobie zaprzątać głowy jakąś głupią babą, przecież zniszczę sobie reputacje Punka. Musze tylko ją przelecieć, co nie będzie łatwe, a potem o niej zapomnieć.
Chciałbyś Niall..
*Ellie's POV.:*
Siedziałam na swoim łóżku, mocno ściskając poduszkę, mając ochotę coś rozwalić. Naprawdę, miałam.
Czuję, że to gówno przytłacza mnie od środka, a mówiąc gówno, mam na myśli Niall'a.
Ten chłopak mnie wkurwia.
Czasem żałuje z całego serca, że się tutaj wprowadziłam, na przykład teraz.
Ale są też chwilę, kiedy daje sobie spokój i nic mi nie przeszkadza, nawet on. Trochę dziwne, znam go dopiero niecały miesiąc, a już doprowadza mnie do skraju wytrzymałości, na te negatywne strony i te pozytywne.
Złość zaczęła we mnie buzować, więc sięgnęłam po paczkę fajek. Kiedyś paliłam nałogowo, teraz już nie.
Cieszę się z tego, choć czasem mam ochotę po prostu zerwać się z tego świata..
W sumie to nie wiem dlaczego tak naskoczyłam na Niall'a, kiedy przy mnie zapalił. Nie znoszę, kiedy ktoś przy mnie pali, a kiedy ja palę, nic mi nie przeszkadza.
Podeszłam do okna, i oczywiście zastałam na przeciwko jego. Co on do cholery znowu tam robi? Co on się teleportuje, czy jak? Przecież jeszcze niedawno go tam nie było.. Nie podjęłam ucieczki, tylko po prostu podeszłam, że teraz mógł mnie dostrzec.
Zdezorientowany i całkowicie zszokowany, otworzył szeroko usta, wpatrując się we mnie.
-Serio?
Nic nie odpowiedziałam, tylko wzruszyłam ramionami i zaciągnęłam się papierosem.
-Przejdź tutaj.- to był raczej rozkaz, nie prośba.
-Co? Nie. - nie zamierzałam tam przechodzić, nigdy w życiu. Już wchodziłam na to cholerne drzewo, ale nie zamierzam przeskakiwać przez nie.
-Dlaczego?
-Bo mam lęk wysokości?- odpowiedziałam pytaniem, na pytanie.
-I boisz się, że po prostu jesteś wysoko?- Prychnął.
-Nie boje się wysokości..Ja po prostu boję się bólu upadku.
Był zszokowany moją wypowiedzią.
Po raz kolejny wzięłam narkotyk do swoich ust, ale tym razem się zakrztusiłam, i teraz wyglądało to, jakbym tak naprawdę nigdy nie paliła, i nie mam w ogóle doświadczenia.
Chłopak zaśmiał się cicho, ale potem spoważniał, jakby coś mu się przypomniało.
-Dlaczego, tak na mnie naskoczyłaś, kiedy zobaczyłaś, że palę?
-Ja. nie wiem..
-Przecież sama palisz.
-Wiem przecież.
-No to dlaczego?
-Kurwa, po prostu nie znoszę, kiedy ktoś przy mnie pali, okej?
-Jesteś pojebana.
Wszystko zaczęło mnie palić, z jednej strony byłam cholernie zła, a z drugiej cholernie smutna.
Zgasiłam swojego papierosa.
-Nie Niall. To ty jesteś pojebany.
Zamknęłam za sobą okno, po czym zwinęłam rolety w dół.
Było mi tak strasznie głupio. Mam te swoje humory dzisiaj, może dlatego, że mam okres, bo faktycznie mam. Ale musiał mnie zwyzywać? Ughh.
Dzisiaj panował jakiś dziwny nastrój. Zbiegłam na dół.
Od kilkunastu minut, wpatruje się w ten cholerny list od mojego ojca, nie wiedząc, co z nim zrobić. Nie wiem, czy jestem na to gotowa. Dobra, dalej Ellie. W końcu będziesz musiała go przeczytać.
Wzięłam to gówno do ręki i usiadłam na kanapie. Wzdychnęłam i zaczęłam powoli otwierać pocztówkę.
Wyjęłam niezgrabnie złożony kawałek papieru i niepewnie go otworzyłam, śledząc wzrokiem litery na nim umieszczone.
Z kolejnym zdaniem, coraz bardziej robiło mi się słabo. Przeczytałam tekst jeszcze kilka razy, po czym uświadomiłam sobie co tu jest zawarte.
Kartka nieświadomie wypadła mi z rąk, a po moim policzku spłynęła łza.
Mój tata..umiera.
Nigdy nie był mi bliski, może kiedyś, ale nie teraz. Nie w ostatnich latach. Po tym co mi zrobił.. To przez niego, jestem, jaka jestem.
Coś jakby we mnie pękło. To była moja jedyna rodzina.. Z którą nie miałam kontaktu.
Naglę coś podsunęło mi się do gardła. Nie mogłam się powstrzymać, pobiegłam do toalety, gdzie uklękłam i po prostu zaczęłam rzygać. Po moich oczach nadal ciekły łzy.
Przerwałam, kiedy coś zabrzęczało w moim telefonie. Rzadko dostaje od kogoś sms-y, więc od razu go wyjęłam.
Twitter. Masz jedną wiadomość.
*Niall's POV.:*
Kurwa, przecież ja tylko żartowałem z tym "jesteś pojebana". Boże, co ona okres ma? Przyznaje, też jestem dzisiaj nie w humorze, ale żeby od razu się obrażać?
Po gdzieś godzinie postanowiłem zalogować się na twittera, gdzie popatrzyłem na jej profil. Otworzyłem okienko do pisania wiadomości.
Niall: Wszystko ok?
Chciałem po prostu wiedzieć, bo tak po prostu znikła, a nie wiadomo do czego zdolna jest ta dziewczyna.
Po kilku sekundach wyświetliło mi się, że piszę. Przybliżyłem twarz do ekranu, wyczekując odpowiedzi.
Ellie: Znudziło mi się.
Skrzywiłem się, na jej odpowiedź. O co chodzi?
Niall: Ale co?
Serce mi stanęło.
Ellie: Życie.
Kurwa.
Napisałem do niej jeszcze kilka wiadomości, ale nie odpisywała, co oznaczało, że prawdopodobnie już nie jest online. Sięgnąłem po telefon i zacząłem do niej wydzwaniać.
Nadal nic.
Poddałem się, szybko wybiegając z domu.
*Ellie's POV.:*
Nie wiem dlaczego tak napisałam. Naprawdę coś mi odbiło. Zaczęłam rozmyślać, czy naprawdę się nie zabić. Dzwonił jeszcze do mnie, ale nie odbierałam..
Ktoś zadzwonił do drzwi, a ja wiedziałam kto to. Postanowiłam nie otwierać, ale poczekać, aż da sobie spokój.
Ale zadzwonił jeszcze raz..
-Ellie!- krzyknął. Słychać było w jego głosie strach. Skuliłam się.
-Ellie! Otwieraj kurwa te cholerne drzwi!
Kurwa, błagam idź..
-Jak nie otworzysz drzwi, to przysięgam, że je wywarze!
Serce podskoczyło mi do gardła.
-Okej, licze do trzech.- nadal krzyczał, ciągnąć za klamkę. Zaczął odliczać.- Jeden - wstałam i podeszłam do drzwi i przekręcając kluczami- Dwa- nie chciałam mu się pokazywać w takim stanie. Miałam cały rozmazany makijaż od łez i prawdopodobnie wyglądam gorzej niż źle..Dobra nie ważne-Trzy!-w tym momencie otworzyłam drzwi, pokazując swoją zapłakaną twarz.
Stanęłam przed nim, aż zaczęłam mówić:
-Wiesz lubię wieczory.- zaczęłam niby spokojnie,co bardzo zaskoczyło chłopaka- Lubie schować się na jakiś czas..- ucichłam i widziałam przerażenie na twarzy blondyna. Sama się siebie bałam.- I jakoś tak.. Nienaturalnie, trochę przesadnie pobyć sama..-ujęłam w rękę drzwi- Więc żegnam.
Już chciałam je zamknąć, kiedy Niall wbił się w moje usta.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
WOW TO CHYBA MÓJ NAJDŁUŻSZY ROZDZIAŁ :D
Dziękuje za ponad 7000 wyświetleń. Wow! Oraz dziękuje też za 26 komentarzy pod ostatnim rozdziałem! :) Bardzo mi miło gdy je czytam, więc proszę o więcej! :)
Ah, i napisałam na początku, aby sprawdzić notkę pod rozdziałem. Otóż chodzi o to, że dodałam zwiastun do mojego ff, więc serdecznie zapraszam do oglądnięcia. Jest on w zakładce "Zwiastun".
Podwyższam stawkę, uwaga. Ten rozdział bardzo bym chciała, aby miał CO NAJMNIEJ 25 komentarzy. Mam nadzieje, że dacie rade :)
No to tradycyjnie, przepraszam za błędy i papa :*
sobota, 7 czerwca 2014
Rozdział 16
-Wierzysz w miłość?-popatrzyłam się na chłopaka, wyczekując odpowiedzi. Jego wyraz twarzy się nie zmienił.
-Takie coś nie istnieje- pokiwał głową na boki.
-Owszem, istnieje. - nie zgadzałam się z nim.
-Nie
-Tak!
-Miłość to gówno.
-Taa
-Co ty niby wiesz o miłości, hm? -powiedział sarkastycznie.
No tak, nic nie wiem. Ale wiem na pewno, że takie coś istnieje. To, że ja nigdy jej nie doświadczyłam, nic nie znaczy.
Nie odpowiedziałam na jego "pytanie", tylko szłam przed siebie, razem z chłopakiem. Szliśmy w ciszy, a słychać było tylko kroczenie naszych butów. W końcu doszliśmy do naszych domów, nawet bez pożegnania, rozdzieliliśmy się.
Miałam dziwne uczucie, że się na mnie wkurwił. Nie wiem, może rzeczywiście tak było. Tylko, co ja takiego zrobiłam?
Poszłam spać, chociaż było całkiem wcześnie.
*Następnego dnia*
Zżerało mnie poczucie winy. No, ale, cholera. Dlaczego?
Kiedy schodziłam po schodach, na śniadanie, postanowiłam, że dzisiaj do niego pójdę. Na blacie, zobaczyłam tan gówniany list od mojego ojca. Leżał cały czas w tym samym miejscu, w którym go położyłam.
Powinnam go chyba w końcu przeczytać. Może to coś ważnego?
Jakoś nigdy nie miałam siły go przeczytać. Nie po tym co mi zrobił. Zostawił mnie na pastwę losu, zdaną tylko dla siebie. Myślę, że dobrze zrobiłam wyprowadzając się od tego dupka.
Myślę, że zostawię go na kiedy indziej.. Nie. Nie mogę cały czas tak z tym zwlekać. Dzisiaj go przeczytam, i koniec, kropka. Postanowione.
Po śniadaniu wyszłam ze swojego domu, aby udać się do sąsiedniego. Kiedy już miałam wchodzić na jego werandę, drzwi otworzyły się, a w nich pojawiła się Jessica. Tamta lala z baru, barmanka z którą KIEDYŚ pracowałam.
Ale co ona tutaj do cholery robi? Czy ona przyszła tutaj do Niall'a? Boże, co to za pytanie, przecież to oczywiste. Ale.. ona ma chłopaka. Ciekawe ile razy go zdradziła.
Kiedy wróciłam do rzeczywistości, pomyślałam, że musiałam wyglądać głupio. Patrzyłam się na nią z otwartą buzią, a na dodatek na mnie patrzył się Niall. Nie uśmiechał się. Jego mina nic nie wyrażała.
Niall: http://i4.mirror.co.uk/incoming/article804496.ece/alternates/s615b/ONE%20DIRECTION%20ARRIVING%20AT%20HEATHROW%20AIRPORT%20-%20%20Niall%20Horan
Ellie: http://cdn3.blovcdn.com/bloglovin/43f4d86ba8fdf51268f6c96bcc6adbc8447411b3/g/aHR0cCUzQSUyRiUyRnN0ZWFsaGVyc3R5bGUubmV0JTJGd3AtY29udGVudCUyRnVwbG9hZHMlMkYyMDE0JTJGMDQlMkZqYWRldGhpcmx3YWxsaW5zdGFncmFtLmpwZw==
Podeszłam bliżej, i niezręcznie stanęłam przed nim. Nie zaczął rozmowy, więc ja to zrobiłam.
-Hej? - wzdychnął.
-Cześć - wymamrotał obojętnie, po chwili już chciał wchodzić do środka.
-Ej!- zatrzymałam go - Czy, wiesz. Czy mogłabym..mogłabym wejść?- jąkałam się, przez co zarumieniłam się ze wstydu.
Chłopak wzruszył ramionami, po czym zniknął w głębi mieszkania, zostawiając otwarte drzwi. Cóż, chyba mam wejść.
Niepewnie wkroczyłam, a moim oczom ukazał się bardzo ładny przedpokój. Zdjęłam buty, nie chcąc niczego pobrudzić. Poszłam dalej. Zaczęłam rozglądać się po całym budynku, oglądając wszystkie pokoje.
Nigdzie nie widziałam Niall'a. To troszkę nie miłe z jego strony. Aż naglę usłyszałam jakieś dźwięki, dobiegające z pomieszczenia, w którym jeszcze nie byłam. Uchyliłam drzwi, i ukazała mi się jego postać, leżąca na łóżku. Ręce miał za głową. Weszłam, a jego oczy skierował na mnie. Ta dręcząca cisza..
Patrzył się na mnie ze zmarszczonymi brwiami, a ja na niego.
-O co chodzi?- w końcu spytałam. Prychnął.
-O nic
-Przecież widzę. W czym problem?
-We mnie.
Serce zaczęło mi, zdecydowanie szybciej bić, kiedy wstał i zaczął iść w moją stronę. Nie wiedziałam, co za chwile może się stać, do czego jest zdolny, więc zrobiłam krok do tyłu. Byłam zdenerwowana.
-Ja jestem problemem- jego głos się ściszał, był ochrypły. Coraz bardziej się denerwowałam, bo był coraz bliżej mnie.
-Boisz się mnie?- chyba usłyszał szybkie bicie mojego serca i to, jak głośno oddychałam.
-Co? Ja-nie boje się ciebie. - po części nie wiedziałam czy to jest prawda.
Po raz kolejny prychnął i odszedł w innym kierunku pokoju. Zaczął czegoś szukać.
Rozglądnęłam się po jego pokoju. Był identycznej wielkości jak mój, może to dlatego, że wszystkie domy na tej ulicy są identyczne.
Moje oczy stanęły na brązowej, bardzo ładnej gitarze. Zdziwiłam się.
-Grasz?- odwrócił się do mnie, a ja wskazałam na gitarę, opartą o szafkę.
-Może - nic innego nie powiedział. Jakiś dziwny dzisiaj jest. Zawsze to ja zmuszana byłam do rozmowy z nim, a dzisiaj jest na odwrót. Tak jakby coś się stało.
W końcu znalazł, to czego szukał i wyszedł na swój balkon, zostawiając mnie samotną. O co mu do kurwy chodzi?
Poszłam w jego ślady i zrobiłam to samo. Zastałam go, opierającego się jednym ramieniem o barierkę, a druga ręka trzymała papierosa. Podeszłam do niego.
-Co?- syknął, jakby zirytowany. Zmarszczyłam czoło.
-Co ty okres masz?
Patrzył się w ulice, nic nie mówiąc. Jego twarz nie wyrażała nic. Zero.
-Wszystko ok?- nie chciałam mówić nic więcej, bo bałam się, że powiem coś głupiego. Jak widać, ktoś dzisiaj nie jest w humorze.
-Kurwa, tak! Jest ok. -prawie że krzyknął.
Nie wytrzymam tego.
-Po co wmawiasz sobie, i innym, że jest w porządku jak wiesz, że tak nie jest?
----------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział, jak będą 22 komentarze (woow).
Trochę krótki, no i przepraszam, że nie pisałam przez te 4 dni.
Przepraszam za błędy :)
Papa :*
PS. ZAPRASZAM DO INFORMOWANYCH I DO OBSERWOWANIA BLOGA :)
-Takie coś nie istnieje- pokiwał głową na boki.
-Owszem, istnieje. - nie zgadzałam się z nim.
-Nie
-Tak!
-Miłość to gówno.
-Taa
-Co ty niby wiesz o miłości, hm? -powiedział sarkastycznie.
No tak, nic nie wiem. Ale wiem na pewno, że takie coś istnieje. To, że ja nigdy jej nie doświadczyłam, nic nie znaczy.
Nie odpowiedziałam na jego "pytanie", tylko szłam przed siebie, razem z chłopakiem. Szliśmy w ciszy, a słychać było tylko kroczenie naszych butów. W końcu doszliśmy do naszych domów, nawet bez pożegnania, rozdzieliliśmy się.
Miałam dziwne uczucie, że się na mnie wkurwił. Nie wiem, może rzeczywiście tak było. Tylko, co ja takiego zrobiłam?
Poszłam spać, chociaż było całkiem wcześnie.
*Następnego dnia*
Zżerało mnie poczucie winy. No, ale, cholera. Dlaczego?
Kiedy schodziłam po schodach, na śniadanie, postanowiłam, że dzisiaj do niego pójdę. Na blacie, zobaczyłam tan gówniany list od mojego ojca. Leżał cały czas w tym samym miejscu, w którym go położyłam.
Powinnam go chyba w końcu przeczytać. Może to coś ważnego?
Jakoś nigdy nie miałam siły go przeczytać. Nie po tym co mi zrobił. Zostawił mnie na pastwę losu, zdaną tylko dla siebie. Myślę, że dobrze zrobiłam wyprowadzając się od tego dupka.
Myślę, że zostawię go na kiedy indziej.. Nie. Nie mogę cały czas tak z tym zwlekać. Dzisiaj go przeczytam, i koniec, kropka. Postanowione.
Po śniadaniu wyszłam ze swojego domu, aby udać się do sąsiedniego. Kiedy już miałam wchodzić na jego werandę, drzwi otworzyły się, a w nich pojawiła się Jessica. Tamta lala z baru, barmanka z którą KIEDYŚ pracowałam.
Ale co ona tutaj do cholery robi? Czy ona przyszła tutaj do Niall'a? Boże, co to za pytanie, przecież to oczywiste. Ale.. ona ma chłopaka. Ciekawe ile razy go zdradziła.
Kiedy wróciłam do rzeczywistości, pomyślałam, że musiałam wyglądać głupio. Patrzyłam się na nią z otwartą buzią, a na dodatek na mnie patrzył się Niall. Nie uśmiechał się. Jego mina nic nie wyrażała.
Niall: http://i4.mirror.co.uk/incoming/article804496.ece/alternates/s615b/ONE%20DIRECTION%20ARRIVING%20AT%20HEATHROW%20AIRPORT%20-%20%20Niall%20Horan
Ellie: http://cdn3.blovcdn.com/bloglovin/43f4d86ba8fdf51268f6c96bcc6adbc8447411b3/g/aHR0cCUzQSUyRiUyRnN0ZWFsaGVyc3R5bGUubmV0JTJGd3AtY29udGVudCUyRnVwbG9hZHMlMkYyMDE0JTJGMDQlMkZqYWRldGhpcmx3YWxsaW5zdGFncmFtLmpwZw==
Podeszłam bliżej, i niezręcznie stanęłam przed nim. Nie zaczął rozmowy, więc ja to zrobiłam.
-Hej? - wzdychnął.
-Cześć - wymamrotał obojętnie, po chwili już chciał wchodzić do środka.
-Ej!- zatrzymałam go - Czy, wiesz. Czy mogłabym..mogłabym wejść?- jąkałam się, przez co zarumieniłam się ze wstydu.
Chłopak wzruszył ramionami, po czym zniknął w głębi mieszkania, zostawiając otwarte drzwi. Cóż, chyba mam wejść.
Niepewnie wkroczyłam, a moim oczom ukazał się bardzo ładny przedpokój. Zdjęłam buty, nie chcąc niczego pobrudzić. Poszłam dalej. Zaczęłam rozglądać się po całym budynku, oglądając wszystkie pokoje.
Nigdzie nie widziałam Niall'a. To troszkę nie miłe z jego strony. Aż naglę usłyszałam jakieś dźwięki, dobiegające z pomieszczenia, w którym jeszcze nie byłam. Uchyliłam drzwi, i ukazała mi się jego postać, leżąca na łóżku. Ręce miał za głową. Weszłam, a jego oczy skierował na mnie. Ta dręcząca cisza..
Patrzył się na mnie ze zmarszczonymi brwiami, a ja na niego.
-O co chodzi?- w końcu spytałam. Prychnął.
-O nic
-Przecież widzę. W czym problem?
-We mnie.
Serce zaczęło mi, zdecydowanie szybciej bić, kiedy wstał i zaczął iść w moją stronę. Nie wiedziałam, co za chwile może się stać, do czego jest zdolny, więc zrobiłam krok do tyłu. Byłam zdenerwowana.
-Ja jestem problemem- jego głos się ściszał, był ochrypły. Coraz bardziej się denerwowałam, bo był coraz bliżej mnie.
-Boisz się mnie?- chyba usłyszał szybkie bicie mojego serca i to, jak głośno oddychałam.
-Co? Ja-nie boje się ciebie. - po części nie wiedziałam czy to jest prawda.
Po raz kolejny prychnął i odszedł w innym kierunku pokoju. Zaczął czegoś szukać.
Rozglądnęłam się po jego pokoju. Był identycznej wielkości jak mój, może to dlatego, że wszystkie domy na tej ulicy są identyczne.
Moje oczy stanęły na brązowej, bardzo ładnej gitarze. Zdziwiłam się.
-Grasz?- odwrócił się do mnie, a ja wskazałam na gitarę, opartą o szafkę.
-Może - nic innego nie powiedział. Jakiś dziwny dzisiaj jest. Zawsze to ja zmuszana byłam do rozmowy z nim, a dzisiaj jest na odwrót. Tak jakby coś się stało.
W końcu znalazł, to czego szukał i wyszedł na swój balkon, zostawiając mnie samotną. O co mu do kurwy chodzi?
Poszłam w jego ślady i zrobiłam to samo. Zastałam go, opierającego się jednym ramieniem o barierkę, a druga ręka trzymała papierosa. Podeszłam do niego.
-Co?- syknął, jakby zirytowany. Zmarszczyłam czoło.
-Co ty okres masz?
Patrzył się w ulice, nic nie mówiąc. Jego twarz nie wyrażała nic. Zero.
-Wszystko ok?- nie chciałam mówić nic więcej, bo bałam się, że powiem coś głupiego. Jak widać, ktoś dzisiaj nie jest w humorze.
-Kurwa, tak! Jest ok. -prawie że krzyknął.
Nie wytrzymam tego.
-Po co wmawiasz sobie, i innym, że jest w porządku jak wiesz, że tak nie jest?
----------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział, jak będą 22 komentarze (woow).
Trochę krótki, no i przepraszam, że nie pisałam przez te 4 dni.
Przepraszam za błędy :)
Papa :*
PS. ZAPRASZAM DO INFORMOWANYCH I DO OBSERWOWANIA BLOGA :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)